sobota, 12 stycznia 2008

Thee More Shallows

Thee More Shallows: Book Of Bad Breaks
[Anticon, 2007]


Bardzo miłą niespodziankę sprawili w zeszłym roku Thee More Shallows. Grupa racząca nas do tej pory utworami naszpikowanymi pięknymi melodiami, aranżowanymi często na instrumentach akustycznych, postanowiła odświeżyć nieco swoją estetykę, nie wytrącając sobie przy tym z ręki najsilniejszych atutów. Pomysł tyleż był obiecujący, co niebezpieczny w kontekście profilu przeciętnego fana zespołu, raczej subtelnego i czułego na punkcie harmonii. Na szczęście okazało się, że muzykom z San Francisco wystarczyło pomysłów i dojrzałości, aby swój plan zrealizować na najwyższym poziomie, przy okazji umiejętnie hamując zapędy rewolucyjne. Płyta „Book Of Bad Breaks” od pierwszych dźwięków zdradza wysoką formę kompozytorską Dee Keslera, głównego odpowiedzialnego za kierunek rozwoju grupy. Utwór „Eagle Rock”, rozpoczynający materiał po krótkim intro, nawiązuje do najlepszych, lirycznych wzorów charakterystycznych dla wcześniejszych dokonań formacji i rodzi skojarzenia z innymi mistrzami tego rodzaju wrażliwości – Sparklehorse i I Am Kloot. Talent lidera Thee More Shallows na tej płaszczyźnie potwierdzają jeszcze co najmniej „Oh Yes, Another Mother” i „Y”. Po raz kolejny bardzo przyjemnie muskają uszy smyczki i delikatne klawisze, rzuca się jednak w uszy znaczna ilość eksperymentalnych innowacji rozszerzających wachlarz artystycznych środków. Przede wszystkim zespół nie skupia się tym razem w każdej kolejnej kompozycji wyłącznie na spokojnym prowadzeniu melodii. Wręcz przeciwnie, momentami czyni finezyjne starania, aby ją zniszczyć przy pomocy wymyślnych efektów, zwłaszcza elektronicznych. Jeżeli na wcześniejszych albumach elementy elektroniczne już się w muzyce przytrafiały, to miały one charakter raczej konstruktywny, a nawet jeśli zdarzało jej im przybrać rolę destruktywną, to była to destrukcja stosowana z umiarem, wkomponowana w strukturę utworu i polegająca najwyżej na radykalizacji jego brzmienia. Takie zabiegi stylistyczne pojawiły się na „More Deep Cuts”, poprzednim albumie formacji, ale teraz wyewoluowały w zupełnie skrajną stronę. Wyraźnie słychać to w przerywnikach „Int 1”, „Int 2” i „Int 3” i przejściach pomiędzy utworami, które nie tylko stanowią zastrzyk eksperymentu, ale także spajają poszczególne elementy płyty w swego rodzaju koncept. Materiał zawiera zresztą relatywnie niewielki odsetek aranżacji opartych na klasycznych instrumentach. „The Dutch Fist” i „Fly Paper” przywołują ducha wczesnego post-punku, kończące album „Chrome Caps” i „Mo Deeper”, dzięki sterylnemu, futurystycznemu brzmieniu, mogłyby właściwie znaleźć się na „Kid A”, a znakomite „Night At The Knight School” czy „Proud Turkyes” napędzają automaty perkusyjne i klawisze, zostawiając gitarom rolę niemal wyłącznie noise’ową. Tym samym Thee More Shallows na naszych oczach przeobrażają się w sposób, który można zestawić ze skokiem stylistycznym dokonanym w nie zamierzchłej przeszłości przez Radiohead (oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji). Dokonują śmiałej próby redefinicji własnej stylistyki, przesuwając się z obszarów indie-popowych w stronę post-rocka a nawet pogranicza elektroniki.


Nie znasz? Posłuchaj:
MySpace
Fly Paper (video)

Znasz? Lubisz? Posłuchaj tego:
I Am Kloot: I Am Kloot
Radiohead: Kid A
Pavement: Crooked Rain, Crooked Rain